piątek, 13 lutego 2009

Japonki to mają dobrze. Ledwie wstaną od razu w kimono.

A niech to dunder świśnie, nareszcie weekend. Wyczekany tym bardziej, że organizm przyzwyczajony do rytmu pięć dni wstawania - dwa dni leniuchowania nie doczekał się ostatnim razem dwóch dni przerwy. I tak dwanaście dni wstawania powoduje, że marzy o urządzeniu porządnego Pidżama Tag.
Jutro Pidżama Tag.. no dobra, może się zbiorę na pakernię co by jednak trochę powalczyć z nawisami miłości. Generalnie nie jest źle, tylko te nawisy.
A nie dostał organizm przerwy, gdyż poprzedni weekend poświęciliśmy z R. na katechezę przedmałżeńską. Już sama nazwa ciarki na plecach powoduje. Dowiedzieliśmy się tam rzeczy, które szerokim cieniem położyły się na naszych sercach. Ale o szczegółach może potem...
Teraz czas na kawę i kulki mocy (cekuladowe), które Hesus przyniósł do biura w worze o rozmiarach wora z karmą dla bernardynów. Ponadto kulki są pomocne w trenowaniu freeganizmu (mleko w biurze jest gratis - więc drugie śniadanie jest jakby pół-freegańskie).

Brak komentarzy: